DZIEŃ DOBRY! Dziś jest:

Jak patrzymy na dziecko?


Patrzymy na dziecko przede wszystkim jak na osobę. Nie jak na zbiór deficytów, trudnych zachowań czy diagnoz, ale jak na kogoś, kto od pierwszego dnia życia próbuje nawiązać relację ze światem, na miarę możliwości swojego układu nerwowego, dotychczasowych doświadczeń i warunków, w jakich przyszło mu funkcjonować. Widzimy w dziecku podmiot, który ma swoją historię, własny sposób przeżywania rzeczywistości, indywidualne tempo rozwoju oraz prawo do bycia wysłuchanym, nawet wtedy, gdy nie potrafi jeszcze wyrazić swoich potrzeb w sposób społecznie akceptowany.

Nasze myślenie o dziecku wyrasta z przekonania, że każde zachowanie ma sens. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka jest trudne, niezrozumiałe lub obciążające dla otoczenia, traktujemy je jako formę komunikatu o stanie wewnętrznym dziecka, poziomie regulacji jego układu nerwowego, przeciążeniu sensorycznym lub niezaspokojonej potrzebie. Dlatego zamiast pytać, co z dzieckiem jest nie tak, pytamy raczej, co dzieje się z dzieckiem i czego może ono w danym momencie potrzebować, aby odzyskać poczucie bezpieczeństwa i wpływu na swoje otoczenie.

Patrzymy na dziecko neuroatypowe jak na osobę funkcjonującą w świecie zaprojektowanym głównie pod potrzeby neurotypowe, świecie często zbyt głośnym, zbyt szybkim i zbyt mało uważnym na sygnały przeciążenia. Z tej perspektywy odpowiedzialność za trudności nie spoczywa wyłącznie na dziecku, ale także na dorosłych i systemie, który powinien dostosować środowisko, tempo oraz formy oddziaływań do realnych możliwości ucznia, zamiast oczekiwać, że to dziecko dopasuje się do sztywnych ram.

Istotnym elementem naszego podejścia jest uznanie autonomii dziecka, jego prawa do decydowania o sobie na miarę wieku i kompetencji, do wyrażania sprzeciwu, wyboru i własnych preferencji. Inspiruje nas głos ruchu neuroróżnorodności oraz samorzeczników, którzy jasno pokazują, że dobre wsparcie nie polega na mówieniu w imieniu dziecka, lecz na tworzeniu warunków, w których ono samo może stopniowo zabierać głos. Zasada „nic o nas bez nas” nie jest dla nas hasłem, lecz zobowiązaniem etycznym obecnym w codziennej praktyce edukacyjnej i terapeutycznej.

Patrzymy na dziecko również przez pryzmat relacji, wierząc, że rozwój nie dokonuje się w izolacji, lecz w bezpiecznej i stabilnej więzi z dorosłym, który jest uważny, przewidywalny i gotowy do współregulacji. To właśnie w relacji dziecko uczy się świata, siebie i innych, dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do jakości kontaktu, języka, jakim się posługujemy, oraz sposobu reagowania w sytuacjach trudnych.

Wreszcie widzimy w dziecku potencjał, który nie zawsze mieści się w standardowych miarach sukcesu edukacyjnego. Małe kroki, takie jak pierwsze wypowiedziane „chcę”, samodzielne użycie łyżeczki czy odwaga w nawiązaniu kontaktu, są dla nas realnymi, wysokimi szczytami rozwoju, wymagającymi czasu, cierpliwości i głębokiego szacunku dla drogi, jaką dziecko pokonuje. Wierzymy, że zmienianie świata zaczyna się właśnie tutaj, w codziennej, uważnej pracy z jednym dzieckiem, w uznaniu jego godności i prawa do bycia sobą.